fanfiki tolkienowskie
Spis tre┼Ťci


[Komentarzy - 0] Drukuj

- Rozmiar czcionki +
Notatka autora:
Alternatywna wersja Bilbowego przyj─?cia, na kt??rym Gandalf z Aragornem obserwuj─? hobbit??w i bawi─? si─? gr─? w zagadki.
ELEMENTARNE, M├ôJ DROGIÔÇŽGANDALFIE

Autor: Shirebound

Zidentyfikowany

- Nie mog─Ö si─Ö doczeka─ç sztucznych ogni Gandalfie - oznajmi┼é ┼Ťciszonym g┼éosem rand┼╝er Aragorn ÔÇô s─ů wr─Öcz legendarne.
- W┼Ťr├│d ┼╝ywych ┼Ťmiertelnik├│w pozosta┼éo ju┼╝, niewielu co by je pami─Ötali. Oby pokaz z dzisiejszego wieczora nie zachwia┼é mojej reputacji - odszepn─ů┼é chichotaj─ůc czarodziej. Aragorn usun─ů┼é si─Ö g┼é─Öbiej w cie┼ä rzucany przez wielkie drzewo rosn─ůce na obrze┼╝ach urodzinowego pola, gdzie odbywa┼éo si─Ö wystawne, hobbickie przyj─Öcie, i cieszy┼é si─Ö widokiem rado┼Ťci ma┼éego ludu.
- Moi ludzie pracuj─ů nierozpoznani i nie otrzymuj─ůcy podzi─Ökowa┼ä, aby lud Shire m├│g┼é ┼Ťwi─Ötowa─ç w pokoju. - westchn─ů┼é Aragorn - Ale ty z pewno┼Ťci─ů nie przyprowadzi┼ée┼Ť mnie tutaj po to, bym t─Ösknie spogl─ůda┼é na zabaw─Ö, kt├│r─ů mog─Ö si─Ö cieszy─ç tylko z cienia.
- Nie - opar┼é Gandalf - Zamy┼Ťli┼éem sobie sprawdzi─ç twoje mo┼╝liwo┼Ťci. Zmys┼é obserwacji i dedukcj─Ö. Twoi Dunedainowie dobrze strzeg─ů Shire, jak ty czyni┼ée┼Ť zawsze, gdy droga zaprowadzi┼éa ci─Ö na p├│┼énoc. Ale nie by┼ée┼Ť nigdy tak g┼é─Öboko w sercu Shire i nie obserwowa┼ée┼Ť jego mieszka┼äc├│w z tak bliska, jak dzisiaj. Hobbiton to miejsce bardzo wyj─ůtkowe - z powodu do┼Ť─ç wyj─ůtkowej osobisto┼Ťci - Gandalf skin─ů┼é w stron─Ö dziarskiego staruszka, dobrze ubranego hobbita, kt├│ry by┼é najoczywi┼Ťciej centrum ca┼éej uroczysto┼Ťci.
- To Bilbo Baggins, m├│j stary przyjaciel i prawdziwie wyj─ůtkowy hobbit. Znaczy... - czarodziej si─Ö zawaha┼é
ÔÇô p r a w i e, ┼╝e wyj─ůtkowy.
- Jak zwykle, m├│j przyjacielu, m├│wisz zagadkami. - powiedzia┼é rand┼╝er - Cho─ç s┼éysza┼éem tu i ├│wdzie o Bilbo Bagginsie. By┼é waszym towarzyszem podr├│┼╝y dawno temu. I powr├│ci┼é do domu ze skarbem zdobytym na trollach i smoku. S┼éysza┼éem, jak Elrond opowiada┼é o nim. Musi by─ç starszy ni┼╝, wygl─ůda.
- Rzeczywi┼Ťcie jest starszy. Podr├│┼╝owa┼é dalej i dokona┼é wi─Öcej ni┼╝, kt├│rykolwiek z tych, trzymaj─ůcych si─Ö domu hobbit├│w. Spotyka┼é si─Ö z elfami i krasnoludami, jest niez┼éym badaczem i, z wielk─ů bieg┼éo┼Ťci─ů rysuje mapy. Zaczynam w┼éa┼Ťnie u┼Ťwiadamia─ç sobie, ┼╝e jego adoptowany syn i dziedzic przejawia oznaki takiej samej niezwyk┼éo┼Ťci. Jego rodzicie zmarli, gdy mia┼é 12 lat a przyby┼é do Bilba kilka lat temu. Dzisiaj wkracza w wiek doros┼éy, i nabywa prawo do dziedziczenia. Jak ca┼ée Shire wart jest pilnej uwagi a po dzisiejszej nocy, to, co nosi warte b─Ödzie pilnej uwagi. - czarodziej za┼Ťmia┼é si─Ö z w┼éasnego ┼╝artu.
- Gandalfie!
- Wybacz mi Aragornie, absurdy ┼╝ycia s─ů doprawdy niesko┼äczenie fascynuj─ůce. - Gandalf wskaza┼é na ┼Ťmiej─ůcych si─Ö, t┼éoczacych si─Ö i cokolwiek podpitych hobbit├│w.
- Wska┼╝ mi go. Wska┼╝ mi Froda Bagginsa.
- Wskaza─ç... - Aragorn spochmurnia┼é - ale┼╝ Gandalfie tutaj s─ů setki hobbit├│w!
- Jeste┼Ť znakomicie wyszkolonym tropicielem. Mo┼╝e najlepszym, jaki gdziekolwiek ┼╝yje. Wytrenowanym do obserwowania i dedukowania z lada jakiej wskaz├│wki - czarodziej patrzy┼é na niego spokojnie. - Poda┼éem ci dosy─ç wskaz├│wek, aby rozwi─ůza─ç t─Ö zagadk─Ö.
- No dobrze - Aragorn u┼Ťmiecha┼é si─Ö szeroko. - Przyjmuje wyzwanie. Przesun─ů┼é wzrokiem po t┼éumie go┼Ťci my┼Ťl─ůc o wskaz├│wkach Gandalfa. Ch┼éopiec, kt├│ry dzisiaj osi─ůga pe┼énoletnio┼Ť─ç...czyli zaledwie doros┼éy...osierocony wcze┼Ťnie...dziedzic Bilba Bagginsa...niezwyczajny, wyj─ůtkowy. Jaki┼Ť czas min─ů┼é w ciszy a czarodziej czeka┼é cierpliwie a┼╝, bystre oczy rand┼╝era sko┼äcz─ů przepatrywa─ç t┼éum.
- Tam - w ko┼äcu odpowiedzia┼é Aragorn, wskazuj─ůc w stron─Ö m┼éodego hobbita siedz─ůcego przy stole. - Oto on. Gandaf wyd─ů┼é wargi ani, nie zaprzeczaj─ůc, ani nie potwierdzaj─ůc wyboru rand┼╝era.
- Wyja┼Ťnij.
- Po odrzuceniu dzieci, kobiet, każdego, kto jest wyraźnie małżonkiem lub jest wyraźnie zbyt stary..
- Tak?
- Dziedzic legendarnego i bajecznie bogatego Bilba Bagginsa by┼éby bogato odziany - mrukn─ů┼é Aragorn
- dobrze ubrany, dobrze wykształcony...
- Dalej.
- Ten jest w odpowiednim wieku i odziany bogato i chocia┼╝ sp─Ödza czas tak samo weso┼éo jak jego towarzysze, jego oczy od czasu do czasu odszukuj─ů Bilba, jakby musia┼é upewni─ç si─Ö, ┼╝e on tam nadal jest. Mo┼╝e to by─ç niepewno┼Ť─ç w┼éa┼Ťciwa sierotom lub co┼Ť ca┼ékiem innego. - Aragorn bawi┼é si─Ö t─ů gr─ů. - Pije, ale znacznie mniej ni┼╝, nieomal ka┼╝dy inny. Nie przywyk┼é do takiego ucztowania, samotne zamieszkiwanie tylko z uczonym kawalerem ┼║le przygotowuje do tego.
Teraz u┼Ťmiech Gandalfa wyra┼╝a┼é podziw.
- Co┼Ť jeszcze?
- Powiedzia┼ée┼Ť, ┼╝e on jest niezwyczajny, wyj─ůtkowy. I, cho─ç nie s─ůdz─Ö by┼Ť mia┼é na my┼Ťli tylko wygl─ůd, ten wygl─ůd jest uderzaj─ůcy, niezwyczajnie urodziwy ch┼éopak. - Aragorn spojrza┼é na czarodzieja.
- Czy trafiłem blisko?
Czarodziej poklepał go po ramieniu.
- Wspaniale Aragornie. Wybra┼ée┼Ť w┼éa┼Ťciwie. Rand┼╝er spojrza┼é na swego towarzysza chytrze.
- Jest tu co┼Ť wi─Öcej, pod powierzchni─ů ni┼╝, chcesz wyjawi─ç. M├│wisz, ┼╝e co┼Ť, co m┼éody Frodo nosi warte b─Ödzie pilnej uwagi? Zachowaj wi─Öc swoje sekrety - rzek┼é Aragorn z szerokim u┼Ťmiechem. - Chocia┼╝, je┼Ťli mam pozosta─ç w tej ciemno┼Ťci czekaj─ůc tak niecierpliwie, jak hobbici, aby zobaczy─ç twoje sztuczne ognie mo┼╝e przyni├│s┼éby┼Ť mi piwo.
- Tak zrobi─Ö - roze┼Ťmia┼é si─Ö Gandalf - i mo┼╝e talerz czego┼Ť... - obrzuci┼é wzrokiem scen─Ö przyj─Öcia przed nim - ...je┼Ťli jeszcze cokolwiek zosta┼éo.
- Hobbici rzeczywi┼Ťcie konsumuj─ů niezwyk┼ée ilo┼Ťci jedzenia - powiedzia┼é kr─Öc─ůc g┼éowa Aragorn -W─ůtpi─Ö,
że on pozostanie tak szczupły na długo!
- Potrafi─ů by─ç zaskakuj─ůcy i nieprzewidywalni m├│j przyjacielu. - Gandalf zanuci┼é. - Wszystko jest z nimi mo┼╝liwe. Dok┼éadnie wszystko.

Obserwowany

Podr├│┼╝owa┼éem wiele i daleko zwykle niewiele maj─ůc zaufania do zmys┼é├│w i odruch├│w w┼éasnych, ale teraz zupe┼énie nie wiem czemu ufa─ç - z pewno┼Ťci─ů nie w┼éasnym oczom. Bilbo Baggins znikn─ů┼é bez ┼Ťladu. Ca┼ékiem znikn─ů┼é. Nie znam rasy ani stworzenia, kt├│re by w ┼Ür├│dziemiu potrafi┼éo tej sztuki dokona─ç ani ┼╝adna opowie┼Ť─ç o tym nie wspomina┼éa. Co tu si─Ö sta┼éo? Marzy┼éem by wypyta─ç Gandalfa, ale on r├│wnie┼╝ przepad┼é a dok┼éadniej, w chwili znikni─Öcie Bilba po┼Ťpiesznie odszed┼é, bez s┼éowa i wkr├│tce straci┼éem go z oczu za drzewami. Gdyby zechcia┼é ch─Ötnie bym mu towarzyszy┼é, ale zna┼éem go wystarczaj─ůco d┼éugo, by wyczu─ç, ┼╝e nie chcia┼é, ┼╝ebym z nim poszed┼é - chcia┼é ┼╝ebym zosta┼é na swoim miejscu obserwacji. I tak obserwowa┼éem dalej i kombinowa┼éem, i pr├│bowa┼éem bez powodzenia, uciszy─ç to wzrastaj─ůce poczucie niepewno┼Ťci. Co takiego Bilbo znalaz┼é w smoczym skarbcu? Jaki przyrz─ůd lub zakl─Öcie mo┼╝e to wyjawi─ç? Jak to mo┼╝liwe, ┼╝e to Shire ze wszystkich miejsc jest sercem takiej tajemnicy? Wi─Ökszo┼Ť─ç hobbickiego zgromadzenia wrza┼éo domagaj─ůc si─Ö wyja┼Ťnie┼ä. Cho─ç dzieci po pocz─ůtkowych okrzykach, zdawa┼éy si─Ö zapomina─ç, ┼╝e cokolwiek si─Ö zdarzy┼éo niezwyk┼éego i z zadowoleniem powr├│ci┼éy do uganiania si─Ö mi─Ödzy ┼éawami i sto┼éami, wrzeszcz─ůc rado┼Ťnie przy swoich grach i dowcipach. Muzycy prawie natychmiast znowu zacz─Öli gra─ç a kilkoro doros┼éych i m┼éodzie┼╝y tylko pokr─Öci┼éo g┼éowami na to, co uwa┼╝ali za, jedynie zawarto┼Ť─ç worka sztuczek swego ekscentrycznego s─ůsiada. Zn├│w wi─Öc powracaj─ů do picia, jedzenia i zabawy na przyj─Öciu, nie wa┼╝ne z udzia┼éem, czy bez udzia┼éu honorowego go┼Ťcia. A Frodo Baggins...ten ch┼éopak, otoczony przyjaci├│┼émi wygl─ůda na zmro┼╝onego w miejscu, wstrz─ů┼Ťni─Ötego. Sekundy po Bilbowym znikni─Öciu, kufel ledwo napocz─Ötego piwa wy┼Ťlizguje si─Ö z jego r─Öki i rozbija na pod┼éodze, niezauwa┼╝ony. A wi─Öc nie wiedzia┼é. Nie obserwowa┼é Bilba co jaki┼Ť czas przez ca┼ée to przyj─Öcie, tylko dlatego, ┼╝e oczekiwa┼é, jakiego┼Ť magicznego zjawiska. Siedz─ůcy obok m┼éodszy, jasnow┼éosy hobbit o szczerej, zatroskanej twarzy m├│wi co┼Ť do niego ale on wci─ů┼╝ patrzy to, w miejsce, na kt├│rym ostatnio widzia┼é swego krewniaka, to na ┼Ťcie┼╝k─Ö, kt├│r─ů odszed┼é Gandalf. Zn├│w rozmy┼Ťlam o tym, co powiedzia┼é mi wcze┼Ťniej czarodziej - "Mo┼╝e wi─Öcej si─Ö dowiem po dzisiejszej nocy". Wi─Öc podejrzewa┼é, ┼╝e co┼Ť si─Ö wydarzy. Mo┼╝e nawet sam przy┼éo┼╝y┼é do tego r─Ök─Ö. Ale dla Froda - to musi by─ç zaskakuj─ůce i niepokoj─ůce. Czy┼╝ nagle znowu nie czuje si─Ö jak 12 letni sierota zaczynaj─ůc wierzy─ç, ┼╝e po raz kolejny zosta┼é nagle - porzucony? I dlaczego - to mnie najbardziej zadziwia - dlaczego Gandalf nalega┼é na moj─ů obecno┼Ť─ç, tutaj, dzisiaj? Chcia┼é, ┼╝ebym co┼Ť zobaczy┼é? Albo mo┼╝e nie zobaczy┼é, pomy┼Ťla┼éem kwa┼Ťno. Zale┼╝a┼éo mu, ┼╝ebym zidentyfikowa┼é tego, m┼éodego hobbita - ┼╝ebym go poobserwowa┼é, i mo┼╝e...rozpozna┼é w jakim┼Ť, innym miejscu, o innym czasie. Frodo jest teraz osaczony przez rozgniewanych krewniak├│w, ┼╝─ůdaj─ůcych wyja┼Ťnie┼ä. Wyczuwam, ┼╝e oni, tak naprawd─Ö nie dbaj─ů wcale gdzie Bilbo znikn─ů┼é ani dlaczego - potrzebuj─ů by─ç tylko zapewnieni, ┼╝e Shire nie skrywa niczego nienaturalnego ani nieoczekiwanego. ┼╗ycie jest tu dobre i to zapewne m─ůdre - pr├│bowa─ç ochrania─ç rodzinny kraj, przed rzeczami, kt├│rych ani zrozumie─ç ani kontrolowa─ç nie mog─ů. Wstrz─ůs mija i teraz ch┼éopak jest w lepszym stanie, przemawia do nich cichym, spokojnym g┼éosem, zapewniaj─ůc, ┼╝e wszystko z pewno┼Ťci─ů wyja┼Ťni si─Ö z czasem. Dzi┼Ť, wedle obyczaju Shire, wkroczy┼é w wiek dojrza┼éy,
ale to w┼éa┼Ťnie w tej chwili naprawd─Ö staje si─Ö doros┼éym. Wielu z po┼Ťr├│d jego towarzyszy zabawy zjawia si─Ö cicho, ┼╝eby stan─ů─ç przy nim, u┼╝yczaj─ůc milcz─ůcego wsparcia. Ma wi─Öc dobrych przyjaci├│┼é. I cho─ç nie mam poj─Öcia co go czeka m├│j instynkt mi podpowiada, ┼╝e kiedy┼Ť b─Ödzie ich potrzebowa┼é.

Rozpoznany

Chyba jestem jedynym, kt├│ry zauwa┼╝y┼é Samewisa ukrywaj─ůcego si─Ö w krzakach - obserwuj─ůcego pilnie wszystko z cienia, tak, jak ja kiedy┼Ť na tym niewinnym przyj─Öciu, co si─Ö zdaje, jakby by┼éo ca┼ée wieki temu. Zaraz, nie, Gandalf te┼╝ go widzi. Mruga do mnie i nie m├│wi nic. Czemu Sam tu jest? Przecie┼╝ nie m├│g┼éby uwa┼╝a─ç, ┼╝e tutaj, na tej Naradzie co┼Ť mo┼╝e si─Ö sta─ç Frodowi? Mo┼╝e podejrzewa, ┼╝e Frodo nie jest jeszcze ca┼ékiem wyleczony, ale kt├│┼╝ by go wini┼é? Elrond mi powiedzia┼é, ┼╝e Frodo ocala┼é, gdy brakowa┼éo ledwie godzin a by─ç mo┼╝e nigdy nie wyzdrowieje w pe┼éni. Tu w Rivendell mo┼╝e cieszy─ç si─Ö odpoczynkiem i zrzuci─ç swe brzemi─Ö. Elrond b─Ödzie si─Ö nim zajmowa┼é a┼╝, b─Ödzie do┼Ť─ç zdrowy, by powr├│ci─ç do Shire. Najlepsze w tym wszystkim to, ┼╝e po┼é─ůczono go z jego dawno niewidzianym krewnym. Ten malec dobrze si─Ö spisa┼é, nikt nie mo┼╝e ┼╝─ůda─ç od niego wi─Öcej. Zaraz, w jaki┼Ť spos├│b wybuch┼éa k┼é├│tnia. Frodo zdaje si─Ö by─ç nie┼Ťwiadom podniesionych g┼éos├│w i zgie┼éku, kt├│ry go otacza. Pier┼Ťcie┼ä go zahipnotyzowa┼é, ale cokolwiek teraz s┼éyszy albo widzi, tylko dla niego jest przeznaczone.
Co to za rozr├│ba? Czemu Elrond na to pozwala?
"Ja wezm─Ö Pier┼Ťcie┼ä".
Cisza.
Nikt nie mo┼╝e uwierzy─ç w┼éasnym uszom. Czu┼éem czasem podziw lecz, niewiele razy w ┼╝yciu - kiedy┼Ť, kiedy Bilbo znikn─ů┼é mi z przed oczu - i teraz, kiedy Frodo dobrowolnie zg┼éasza si─Ö, aby ponie┼Ť─ç Jedyny Pier┼Ťcie┼ä w g┼é─ůb Mordoru. Gandalf post─Öpuje w jego stron─Ö - ┼╝eby ┼éagodnie wyperswadowa─ç mu to niemo┼╝liwe zadanie? Nie, by stan─ů─ç przy nim. Wieczne gwiazdy, ten malec potrzebowa┼é b─Ödzie armii, by stan─Ö┼éa przy nim. Czy on wie, jak daleko jest Mordor? Czy wie, ┼╝e Nazgule nie s─ů martwi i dalej b─Öd─ů go tropi─ç? Po tym wszystkim, co przeszed┼é... kr─Öc─Ö g┼éow─ů ÔÇô nie, bo kto lepiej ni┼╝, on sam wie przez co przeszed┼é? Wci─ů┼╝ jednak, jego postanowienie wydaje si─Ö silne cho─ç teraz dr┼╝y. Jestem upokorzony przez tak─ů odwag─Ö. R─Öka Gandalfa delikatnie ┼Ťciska jego rami─Ö.
I tak, co si─Ö zacz─Ö┼éo, jako gra moja z Gandalfem - zidentyfikowanie pewnego hobbita, jednego z po┼Ťr├│d setki - nie jest ju┼╝ d┼éu┼╝ej gr─ů. Poprosi┼é mnie wtedy o wy┼éapanie Froda z po┼Ťr├│d t┼éumu - o rozpoznanie go. I wreszcie go rozpozna┼éem. Wszyscy rozpoznali┼Ťmy.
Teraz Nieprzyjaciel obserwuje go z Cieni i Czarny W┼éadca d─ů┼╝y, aby wszystko co dobre r├│wnie┼╝ do Cieni wci─ůgn─ů─ç. Ale my, kt├│rzy czuwamy - Samwise, ja, i, jak sadz─Ö teraz jeszcze inni - pr─Ödzej zginiemy, ni┼║li pozwolimy sobie straci─ç Froda. Jaka┼╝ dzielno┼Ť─ç, jaki┼╝ duch. Cie┼ä nigdy nie zabierze
tego, jedynego, p├│ki my oddychamy. Je┼Ťli cz┼éowiek oferuje sw├│j miecz i swoje ┼╝ycie dla innego to niechaj ┼Ťmier─ç sama go powstrzyma przed dope┼énieniem tego obowi─ůzku. Nie prosisz mnie o to Frodo ale ja ofiaruje ci m├│j miecz. Mo┼╝e umiej─Ötno┼Ťci, kt├│rych uczy┼éem si─Ö ca┼ée ┼╝ycie wspomog─ů ci─Ö w jakiej┼Ť mierze. Je┼Ťli mnie zechcesz ja tak┼╝e stan─Ö przy tobie. A jednak, nie mog─Ö usta─ç. Poci─ůgni─Öty wprz├│d wstaj─Ö i opadam na kolana - przed nim.
Je┼Ťli ┼╝yj─ůc lub gin─ůc mog─Ö ci─Ö ocali─ç, zrobi─Ö to.

Koniec
Musisz zaloguj si─? (zarejestruj si─?) by skomentowa─ç.