fanfiki tolkienowskie
Spis treści


[Komentarzy - 0] Drukuj

- Rozmiar czcionki +
Notatka do opowiadania:
W tej kr??ciutkiej miniaturce wyst?puj? liczne nawi?zania do serii komiks??w "Spotkania z Nazg??lami", a po??rednio r??wnie?? do opowiadania "Piwo z Nazg??lami".
Popołudnie w Minas Morgul wlekło się leniwie. Słońce chyliło się już ku zachodowi ― a przynajmniej powinno. Ciężko byłoby to stwierdzić na podstawie obserwacji, bo niebo niemal zawsze zasnuwały czarne, ciężkie chmury. Ten fakt miał wpływ na to, że Minas Morgul jako miejsc do obserwacji astronomicznych nie nadawało się zupełnie.
Chociaż Minas Morgul, posiadające dość ponurą sławę, stanowiło adres stałego zameldowania Dziewięciu, rzadko można było zastać tutaj wszystkich mieszkańców na raz. Nazgûle miały liczne obowiązki i nawet to, że w planowaniu rozkładu dnia nie musiały uwzględniać żadnych tak przyziemnych spraw jak konieczność snu czy posiłki, nie sprawiało, że miały więcej czasu.
Obecnie w komnacie znajdowały się tylko dwa Nazgûle. Jeden siedział nad tekstem pisanym, a drugi zabijał nudę rzucając lotkami w okrągłą, drewnianą tarczę, zawieszoną na ścianie ― notabene z namalowanym wizerunkiem Płomiennego Oka.
Obie te czynności przerwało wejście Khamûla. Wkroczył do komnaty z łopotem czarnych, postrzępionych szat z takim impetem, że mało brakowało, a gwałtownie otwarte drzwi wyleciałby z zawiasów. Znać było po nim, że w całej swej niewidzialności jest mocno zdenerwowany.
Khamûl, nie odezwawszy się słowem, przeszedł szybkim krokiem przez całą długość komnaty, zasyczał coś do siebie, rzucił torbę pocztową na stół, przy którym siedział jeden z obecnych w komnacie Ularich i usiadł ciężko na krześle.
Nazgûl numer osiem, w skrócie Ósmy, oderwał się od swojego zajęcia (korekty artykułu do nowego numeru „Mordownika” pod tytułem „Rola machin oblężniczych i techniki w wojnach III Ery” i zmierzył krytycznie swoim niewidzialnym spojrzeniem Khamûla.
― Musssisz tak hałasssować? ― zapytał. ― Tu sssię pracuje.
― Ja właśśśnie wróciłem z pracy i mam jej dośśść! – warknął Khamûl, uderzając w stół okrytą w stalową rękawicę bezcielesną pięścią.
― A co się ssstało? ― zainteresował się trzeci Nazgûl, odrywając się od lotek.
― To co zwykle! Kompletny brak ssszacunku! Lecisz przez pół Śśśśródziemia z listem od jednego przeklętego elfa do drugiego. Nic, że to wróg, ssssstawka dla każdego jessst ta sssama, chcesz go dossstarczyć tej ssstarej wiedźmie z Lothlorien ― wssszakże powinna sssię ucieszyć z lissstu od kochanego zięcia, a tutaj cię witają ssssstrzałami! Urzędnika na sssssłużbie!
Na potwierdzenie tych słów Khamûl pokazał pozostałym elfią strzałę, którą dopiero co wyszarpnął ze swojej urażonej bezcielesności.
― Ssstraszne – zgodził się Ósmy.
― I to nie wssszystko, nie myśśślcie sssobie!
― A co sssię jessszcze ssstało?
― To przeklęte Ssssshire! Bardzo nieuprzejmi ludzie tam miessssskają. Chesssssz się kogoś zapytać o drogę (w tej dziurze nawet główne ulice nie mają ssswojej nazwy), a tam każdy na twój widok potrafi tylko wrzesssssczeć i uciekać. I żadne deklaracje, że tym razem nie o Bagginsssssa chodzi, nie pomagają. Ile ja czasssssu tam ssstraciłem. Zupełnie tak, jakbym miał do dyssspozycji całą wieczność. Co oni sssobie myśśślą?!
― Nikt nasss nie lubi ― stwierdził ze smutkiem Ósmy.
― Nikt nasss nie kocha ― dodał drugi Nazgûl.
Khamûl nic nie powiedział, tylko rzucił na stół kolejną wyszarpniętą z siebie strzałę, która zaplątała mu się rękaw szaty.
― Żeby to wssszystko ssszlag... ― rzekł ponuro.
Tak ich zastał Król Upiorów, który wkroczywszy do komnaty, rzekł z umiarkowanym entuzjazmem:
― Sssłuchajcie. Jessst nowe zlecenie od tego... tego...
― Ssszefa? ― podpowiedział Ósmy.
― Właśśśnie.
― Czego znów od nasssss chce?
― Mamy pogonić Gondorczyków; przerzucić ze trzy razy.
Trzech Nazgûli spojrzało po sobie, po czym rzekło zgodnie i rzadkim u nich ładunkiem emocji:
― Narsssil mu w Oko!
Musisz zaloguj si? (zarejestruj si?) by skomentować.