fanfiki tolkienowskie
Spis treści


[Komentarzy - 0] Drukuj

- Rozmiar czcionki +
Larner

Echo

W starych korytarzach i pokojach Bag End, jeśli się dobrze wsłuchać można dosłyszeć echa rozmów z dawnych czasów. Frodo Ogrodnik słyszał je od czasu do czasu – słyszał je całe swe życie.
*
-Przyniosłem panu herbatę. Gdzie mam postawić tacę?
-Może tutaj? Nie, czekaj, odsunę te książki.
-Czy mam otworzyć okno, panie Frodo?
*
A więc opowiedz mi historię tego rysunku, który zrobiłeś?
To ilustracja tej historyjki o zagubionych zabawkach, którą opowiadałeś Merremu i Pippinowi ostatnim razem, kiedy tu byli. Widzisz? Ukryłem zaginione zabawki na obrazku z chłopcem, który ich szuka. Widzisz dwie drewniane owieczki? A bączka? Och, świetnie Bilbo – znalazłeś piłkę!
*
Zostawiliście Pippina z Gandalfem!
-Och, ale Bilbo, wykończyłby nas! Merry prawie miał ochotę go zadusić, gdy już wyplątaliśmy go z krzewów jeżyn i cali jesteśmy pokłóci!
Proszę mi wierzyć panie Bilbo, sir, zużyliśmy sporo aloesu, naprawdę, z tymi wszystkimi ukłuciami i zadrapaniami i w ogóle! Małemu nie spodobało się, że zostawiamy go samego. Jasno nam to okazał.
Ale, na Śródziemie czy spodziewacie się, że czarodziej będzie bawił małe dziecko? Wiem, że dla was jego opowieści są interesujące, ale – och, gwiazdy!
Gandalf! Co ty i szkrab robicie razem z moją maselnicą i sztućcami?
*
Mamo, kiedy będę miał swego własnego brata albo siostrę?
Nie wiem Bilbo kochanie, tych rzeczy nie planuje się tak łatwo, jak kiedyś myślałam.
*
Popatrz Bello, moja kochana – witaj w naszym nowym domu! Teraz jesteś tu jedyną panią!
*
Chciałbym zobaczyć ten testament!
Łyżki? Zostawił nam łyżki? Oto, co o nich myślę!
*
Głosy śpiewają
"Hey, ho, to the bottle I go
to heal my heart and drown my woe.
Springs may come and springs may go,
but I still have many miles to go!"
*
Bywają dni, gdy Frodo słyszy szczęk szklanek w pustej jadalni albo zdaje mu się, że widzi grupę dzieci przechylających się przez parapet, a najwyższe z nich o bardzo ciemnych włosach mruczy – Teraz uważajcie, zaraz się rozbije!
Słyszy zadowolone nucenie w łaźni, ciche kołysanki w pokoju dziecinnym i radosne podśpiewywanie w kuchni. Czasami, wracając z rodziną z jarmarku w Michel Delving, czują zapach świeżo upieczonego placka dolatujący z kuchni oraz zapach fajki w salonie, choć nikogo nie było w domu.
Zauważa prędkie rozmowy przy kuchennym stole, spokojne mruczenie w salonie, któremu zawsze towarzyszy zapach herbaty lub wina, szczekliwe komendy wydawane w ogrodzie, tak samo jak chłopięcy śmiech i podekscytowane pytania w przedpokoju.
A tu w gabinecie, gdzie poprzedni właściciele Pagórka spędzili tyle czasu na pisaniu prawie zawsze unosi się dźwięk drapania piórem po papierze lub welinie. I Frodo Ogrodnik nie ma nic przeciwko temu – nic, a nic. To pokojowe duchy, duchy, które wiążą go z pamięcią o jego ojcu i o jego ojca najdroższych przyjaciołach. Błogosławieństwem jest być przez nie otoczonym. I kiedy siada na ławce przed domem często czuje jak jego, teraz nieobecny ojciec dołącza do niego, i zawsze pachnie wtedy dobrym kawałkiem świeżego chleba albo fajkowym zielem z Longbottom, albo stary pan Bilbo, który zwykle wybierał liść „Stary Toby". Wujek Frodo zaś, który zawsze najbardziej lubił „Goolden Lynch" palił popijając znikające zapasy piwniczki win „Old Winyards". I trudno mu teraz rozsądzić, pojawienie się, którego zapachu raduje go mocniej.

Koniec
Musisz zaloguj si? (zarejestruj si?) by skomentować.